Home » Przemyślenia » Smuteczek

Smuteczek

Ktoś odłączył mnie od super mocy.. Dzisiejszy post, a właściwie miało być ich kilka, chciał być o czymś innym. Ale nie jest. Dopadł mnie spadek formy wszelakiej i prawdopodobnie mam do tego prawo. Nie wiem tego na pewno, zobaczymy co m wyjdzie z tych wypocin na końcu.

Na co dzień jestem ( i tu powinna być już kropka, bo czy nie wystarczy po prostu być?! Ano nie.. człowiek – mam tu na myśli swoją skromną osobę- stawia przed sobą codzienne wyzwania w niezliczonej ilości, oczekuje od siebie pierdyliard wykonanych zadań i na koniec dnia wręcza sobie medal wycięty z ziemniaka w nagrodę) radosna i skora do działania. Myślę pozytywnie i patrzę pozytywnie, tak czasem się wkurzam, ale robię sobie szybka analizę i staram się łagodzić stany zapalne. Chyba da się z tym żyć. Ale zbierze się kilka takich tematów zamiecionych pod dywan (ciekawe pod co my zamiatamy, skoro dywanów u nas brak?!) i nagle ni stąd ni zowąd smuteczek… Ale heloł?! Ja się pytam skąd ty się tu przypałętał, przecież nic się nie stało…

Przeszukując pobieżnie nic się nie stało, więc skąd smuteczku się wziąłeś? Okazuje się, że mój umysłek potrafi zrzucać usłyszane/uwidziane przykre wydarzenia do pewnego pudełeczka..I tam je upycha upycha, gromadzi zakleja, aż w końcu pudełeczko pęka w najmniej oczekiwanym momencie.. Co się wtedy dzieje? Wylewa się wszystko i pojawia się smuteczek. Smuteczki odejdą jeśli się z nimi rozprawię, jeśli je posegreguję i upchnę do innych pudełeczek, któregoś dnia znowu pękną.. Do tego potrzebna mi super moc, która właśnie mi się skończyła :(

Czy jest sens pozwalać sobie na brak super mocy? Czy jest sens pozwalać sobie na smutny wieczór? Czy jest sens nie mieć na nic ochoty i po prostu pomyśleć, niech czas przelatuje mi przez palce?

Myślę, że potrzebny jest taki czas na własne smuteczki. Nie ma to nic wspólnego z brakiem zajebistości na co dzień, czy też gorszymi stanami zwanymi depresją. Po prostu jest czas na radość i jest czas na smutek. Od nas samych zależy w jakim tempie i w jakim czasie żyjemy z naszymi smuteczkami i radościami. Ja dzisiaj pasuje. Nie nadaje sobie żadnego orderu – nawet zupa mi dziś nie wyszła. Nie mam mocy twórczej do pocieszania, do przekonywania czy też nawet do złoszczenia się na innych. Totalny pas.

Jutro też jest dzień i jutro wydarzy się wszystko od nowa.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*