Home » Ciąża i macierzyństwo » Cała prawda o drugiej ciąży

Cała prawda o drugiej ciąży

Oto nadeszła wielkopomna chwila. Jest kolejny wpis. Trochę z innej beczki, ale to mój blog i mogę tu pisać o czym zechcę. A zechciałam! Wena dzisiaj rano mnie nawiedziła, a ja ją przyjęłam 
Temat jakże mi bliski, gdyż o byciu w ciąży będę prawić, ale nie każdej. Konkretnie tej drugiej lub dalszej. Mam nadzieje, że większość osób wie, że kobieta w ciąży, to bardzo delikatna i wrażliwa istota, trochę inna od tej samej osoby „nie w ciąży”. Uprzedzam, że wpis może mieć formę ulewanego żalu i frustracji, gdyż jeszcze w tej ciąży jestem i nie odpowiadam w pełni za Wasze odczucia, ani za swoje 😛
Po pierwsze u mnie sprawdziło się porzekadło, że każda ciąża jest inna. I to bardzo. Jak inna jest ta ciąża od poprzedniej mogę krótko zobrazować na przykładzie rodzeństwa… Jak różni jesteśmy od swojego rodzeństwa? A no bardzo… I właśnie ja tak mam. Od samiuteńkiego początku i zbliżając się ku końcowi nic się nie zmienia z jej innością lub podobnością. Dla jasności – czuję się znacznie gorzej zarówno fizycznie jak i psychicznie. Choć nie będę się upierać, że to drugie to efekt ciąży.
Po drugie sprawdziło się porzekadło, że w drugiej ciąży będą Cię już olewać… No i tak jest. I teraz rozkminka, czy ludzie myślą, że jak już raz byłaś w ciąży, to każda kolejna nie jest dla Ciebie wyzwaniem i żadnego wsparcia nie potrzebujesz? Albo, że się uodporniłaś na wszystko w pierwszej? Otóż nie drodzy państwo. Każda ciąża jest stanem błogosławionym i choćby była to 8 z kolei to traktujcie te kobiety właśnie jak w stanie błogosławionym! Przy czym utrudnienie polega na tym, że jeśli jest to kolejna ciąża, to najprawdopodobniej gdzieś wokół brzucha krąży malutki helikopterek z tej pierwszej… i tu już nie jest tak różowo, że możesz odpoczywać do woli z tym swoim brzuchem, spać ile chcesz i kiedy chcesz. Więc samoistnie się nasuwa wniosek, że przy drugiej ciąży potrzebne jest większe wsparcie! I nie mówię tu o konkretnych czynnościach, mówię tu o prostych słowach, które można powiedzieć kobiecie, by zwyczajnie zrobiło jej się lżej na sercu. Tylko tyle i aż tyle.
Skoro przy słowach już jesteśmy to kolejna rzecz właśnie o słowach… Licz się ze słowami… Lepiej powiedzieć mniej niż powiedzieć za dużo. Istotnym jest, by kobieta w stanie błogosławionym zażywała codziennego spokoju. Ma to ogromne znaczenie dla jej dziecka i niej samej. Więc na miłość boską daruj sobie komentarze o tym, jak duży ma brzuch, że przytyła ( w sumie dziwne zjawisko – przytyć w ciąży??!! Słyszał ktoś o tym??) że nie przytyła i inne tego typu teksty. Naprawdę oglądamy się codziennie w lustrze, minimum raz w miesiącu wchodzimy na wagę i widzimy, co się z naszym ciałem dzieje. Niestety nie każdej kobiecie to się podoba i nie każda potrafi to zaakceptować. Tak więc nie każdej kobiecie będzie obojętne to, co usłyszy… Przypominam o dodatkowej wrażliwości… I witanie się z nią komentarzem, że jesteś grubsza niż ostatnio, urosłaś, albo no ładnie Cię wywaliło teraz ( dziwna sprawa…) naprawdę nie robi dobrego startu… Zastanówcie się, czy nie sprawicie kobiecie takim tekstem przykrości? Mimo, że jest na tyle opanowana, że tego nie okaże, ale na pewno poziom jej zadowolenia spada.
A wiecie, co jest w tym wszystkim zadziwiające dla mnie? Że nie mam na myśli tu mężczyzn! Tak… te wszystkie przykrości dostają nam się od innych kobiet!!! Jakim cudem ja się zastanawiam??? Ty kobieto, która jesteś naszą siostrą? Gdzie ta solidarność jajników???
Mężczyźni są ok. Jak olewali Cię w pierwszej ciąży, tak olewają Cię w drugiej 😉 Hehehe no trochę żartuję, ale serio. Jedyną osobą, na którą mogę liczyć, na pełną akceptację i 100% zrozumienia jest mój mąż! Jak wiadomo rzecz się dzieje, ale nie u wszystkich. Ja rozumiem, że są kobiety wspierające, a przynajmniej niekrzywdzące, ale rzecz dzisiaj o tych, które takie nie są. I odwrotnie są mężczyźni, na których nie ma co liczyć, ale to też nie o tym dzisiaj 
Bo w sumie to mam trochę żalu, że my kobiety nie trzymamy takiej umownej sztamy…wszystkie. Nie wiem, czy to zawiść czy znieczulica totalna, ale czasy się dla nas zmieniły i to bardzo… jedna drugiej czasem tylko patrzy gdzie by tu wbić jaką szpilę.
I nie o to też chodzi, że my jesteśmy dzielne i poradzimy sobie w tej i następnej ciąży też… Bo tak jesteśmy istotami wspaniałymi ( tu nie zaprzeczę 😉 ) i poradzimy sobie w każdej sytuacji, bo człowiek nie jest taki, co by sobie nie dał rady… Ale nie w tym rzecz. Nawołuję do większej empatii!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*