Home » Moje zmiany » dom » Bio Bazar

Bio Bazar

Kiedy pierwszy raz znaleźliśmy się w tym cudownym miejscu chciałam piszczeć z radości. Naprawdę.. Może jest to śmieszne, ale czekałam na to długo, czas się wlókł jak zwykle jak na coś czekamy. Spragniona byłam tej zdrowej żywności. Są tam 3 hale, a w każdej z nich kilka lub kilkanaście stanowisk ze zdrową żywnością. Każdy wystawca powinien trzymać swój certyfikat w widocznym miejscu. Do dziś dnia udało mi się samodzielnie zauważyć tylko jeden 😉 Ale nie jestem z tego tytułu załamana 😉 Jestem pewna, że pokażą na żądanie, gdy ktoś poprosi. Innym oceniaczem może być cena, która jest albo zielona, albo żółta. Jeśli jest zielona ze znaczkiem listka – jest to żywność ekologiczna z certyfikatem, jeśli żółta – brak certyfikatu (co też nie zawsze musi oznaczać, że jest to śmieciowe lub niezdrowe)

Kupić można naprawdę wieeeele !! Wszystkie warzywa i owoce sezonowe krajowe, owoce i warzywa importowane. Drób, wieprzowinę, ryby, nabiał,pieczywo, zioła, ziarna, mąki, kosmetyki i wiele innych których pewnie nie spamiętałam 😉

Za pierwszym razem wydaliśmy sporo, bo ponad 300 zł. Kupowaliśmy  chaotycznie i w pośpiechu (jakby nam mieli zaraz wszystko zamknąć 😛 )

Co mogę polecić jako ja? Na pewno łosoś od Pani z hali nr 1 zasługuje na pochwałę – zawsze po niego wracam, biorę tylko 2 kawałki na świeży obiad, ale niebo w gębie!(a niejednego łososia w życiu jedliśmy…)Łosoś jest ze Szwecji.

Dobrze jest mieć gotówkę, ale ku mojemu zdziwieniu w wielu punktach można płacić kartą! WOW

Od kiedy regularnie stołujemy się na bazarze, nie zdarzyło mi się kupić nieświeżych, zepsutych warzyw czy owoców. Wszystkie były smaczne i nic nie wyrzuciłam !!! Na serio, szkoda mi wyrzucać tego jedzenia. Kiedyś wydawanych pieniędzy (najczęściej tych niewidocznych z karty 😛 ) jakoś mniej mi było szkoda. A teraz mam wrażenie , że jedzenie w mojej lodówce jest na wagę złota. Wszystko wyliczone, posiłki zaplanowane (mniej więcej oczywiście, bo muszę wiedzieć czy przez tydzień jest z czego ugotować obiad i kolację)

Zakupy planuję wcześniej z ograniczonym limitem gotówkowym :) Świetnie się sprawdza. I tak np. w soboty ( bo jest full wypas na bazarze są wszystkie stanowiska, a w środy w każdej hali jest pusto, są czynne po 2-3 stoiska, ale da się zrobić zakupy) mamy limit 200 zł i to wtedy najczęściej kupujemy mięsa i ryby (cały kurczak 1,6 kg 52 zł, łosoś 2 porcje i dorsz 2 porcje – 50 zł). Listę zakupów tworzę zgodnie z priorytetem zapotrzebowania. I jeśli mi wystarczy kasy dokupuje kolejne produkty. Jeśli limit wyczerpany – nie kupuję. Zazwyczaj jest tak, że jesteśmy w stanie przeżyć bez tego, albo kupimy w środę z nowego limitu. Uczymy się cały czas nie robić zapasów. Poza tym ze świeżych warzyw i owoców nie da się robić zapasów… te ekologiczne więdną, usychają, fajnie jest mieć zawsze świeże. Przed zrobieniem listy przeglądam lodówkę. Jeśli okazuje się, że zostało mi sporo marchewki – znakiem tego nie była w ogóle potrzebna… Nieprzemyślane zakupy? Dezorganizacja menu… TAK! Ponieważ nadal jestem w ciąży i moje menu żywieniowe nie może być na 100% zaplanowane jak w restauracji… Mam czasami ochotę na coś innego 😉

Życzę sobie, aby nasza przemiana trwała, a co do metod na pewno będą ewoluowały 😉

 

ps. nie kupujemy wszystkiego, co ma znaczek eko, również spośród tych produktów robimy selekcję, ale o tym innym razem.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*